(fot. arch. prywatne )

Swoją przygodę z bieganiem zaczął jeszcze w augustowskim ogólniaku. Dziś ma na swoim koncie udział w Mistrzostwach Świata Masters w Toruniu oraz dwa srebrne medale Mistrzostw Polski. Piotr Kucharski udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych. Wystarczy wola walki, chęci oraz dobra organizacja czasu.

Wszystko zaczęło się na lekcji wychowania fizycznego w liceum w rodzinnym Augustowie. Podczas zaliczenia na 400 m Piotrowi Kucharskiemu udało się uzyskać jeden z najlepszych czasów wśród uczniów. Nie umknęło to nauczycielowi, który zaproponował mu reprezentowanie szkoły podczas zawodów. W ciągu dwóch kolejnych lat Piotrowi udało się znacznie poprawić osiągnięte wyniki.

Po ukończeniu ogólniaka Kucharski studiował leśnictwo na warszawskiej SGGW. Tam trenował dalej.

- Na studiach podjąłem trening w AZS-ie pod okiem Marka Trzcińskiego trenera Skry Warszawa. – wspomina Piotr Kucharski. -Po dwóch latach treningów pod okiem Marka udało mi się zdobyć pierwsze złote medale na dystansie 200 i 400 m podczas Mistrzostw Polski Szkół Wyższych.

Jednak nie zawsze wszystko szkło zgodnie z planem. Połączenie pracy zawodowej oraz studiów i treningów było dla Piotra nie lada wyzwaniem.

- Ostatecznie ciężka fizyczna praca, jaką wykonywałem oraz zbyt intensywne treningi doprowadziły do tego, że w 2005 roku musiałem mieć operację kręgosłupa – opowiada Kucharski.

Po operacji nie mógł biegać, więc znalazł alternatywę – pływanie i ratownictwo.

- Zdobyłem kwalifikację instruktora wodnego ochotniczego pogotowia ratunkowego. Mimo spełniania się w tej dziedzinie, gdzieś z tyłu głowy wciąż wracało do mnie bieganie oraz myśl o rozgrywkach master. Mimo wszystkich przeciwności postanowiłem do tego wrócić.

 

Życie według harmonogramu

 

Powrót do treningów zmusił Piotra Kucharskiego do pewnych wyrzeczeń oraz ustawienia swojego życia wedle kalendarza.

- W tygodniu wykonuję około sześciu treningów. Kiedy mam chwilę przerwy między pracą w Ośrodku Sportu i Rekreacji, a dodatkowymi obowiązkami na basenie, wykorzystuję ją na szybki trening siłowy. Po zajęciach z pływania około 20.00 jadę na bieżnię wykonać kolejne ćwiczenia – wylicza Piotr Kucharski. – Mój dzień zazwyczaj kończy się koło 22.00. Jedynym całkiem wolnym dniem jest niedziela, wtedy pozwalam sobie na odpoczynek – dodaje.

 

Połączenie pasji i pracy zawodowej wymaga ogromnej dyscypliny oraz zorganizowania czasu.

- Niestety nie mam czasu na dłuższe spotkania ze znajomymi. Dla mnie czystą przyjemnością jest trening. Wiadomo, kiedy chce się osiągnąć jak najlepsze wyniki, to trzeba sobie czegoś odmówić – przyznaje. - Z roku na roku w masterach pojawiają się coraz młodsi ludzie. Więc coraz ciężej jest coś ugrać. A jeśli odpuszczę sobie jakiś trening, czy osiądę na laurach, stracę formę oraz pieniądze, które zainwestowałem w przygotowanie oraz udziały w zawodach.


(fot. arch. prywatne) 

 

 

Droga pasja

 

Obecnie Piotr Kucharski jest wyróżniającym się w środowisku masters sprinterem. Jego ostatnim dużym osiągnięciem są zdobyte podczas Mistrzostw Polski w Białymstoku dwa srebrne medale na dystansach 400 i 200 m. Na swoim koncie ma także występ w reprezentacji Polski w sztafecie 2 × 400 m podczas Halowych Mistrzostw Świata masters w Toruniu. Jednak mimo tak wielkie osiągnięcia okupione są także dużymi nakładami finansowymi. Obecnie największą bolączką polskich sportowców są koszty, jakie ponoszą podczas zawodów.

- W środowisku masters pojawiły się głosy, że opłaty startowe dla nas są zbyt duże. Warto zauważyć, że część startujących w zawodach sportowców to emeryci. Koszty, jakie ponoszoną podczas zawodów są po prostu za wysokie -mówi Piotr Kucharski.

Każdy zawodnik mierzący się w kategorii masters opłaca składkę do Polskiego Związku Lekkiej Atletyki masters. Reprezentowanie kraju podczas zawodów międzynarodowych wiąże się z opłatą startową w wysokości 100-150 euro w zależności od kategorii startowej. Dodatkowo każdy ze sportowców opłaca noclegi (często w najtańszym hotelu), a także ponosi koszty dojazdu na miejsce.

- Koszt udziału w Mistrzostwach Świata zamyka się w tysiącach złotych. To równowartość dobrej wycieczki zagranicznej. A nikt z uczestników nie ma gwarancji, że dostanie się do półfinałów – mówi Piotr Kucharski.

 

Rytuały biegowe

 

Przygotowanie do startu rozpoczyna zmianą diety. Je głównie posiłki o niskim indeksie glikemicznym. Na tydzień przed startem Piotr Kucharski rezygnuje z prac dodatkowych, by nie przemęczać organizmu.

- W dniu zawodów śpię jak najdłużej, by dobrze wypocząć, a w drodze na nie w samochodzie słucham nastrojowej muzyki - opowiada Piotr Kucharski.

Przygotowania do samego startu często są zależne od rangi zawodów, w których startuje. Podczas startów towarzyskich wśród zawodników panuje luźniejsza atmosfera, a sportowcy żartują, bawią się, dogryzają sobie oraz kibicują sobie nawzajem. Zupełnie inaczej wyglądają przygotowania do zawodów wyższej rangi, gdzie wszystko jest zaplanowane w najmniejszym calu.

- Począwszy od rozgrzewki, która jest już odpowiednio podzielona na ilość truchtu, pobudzeń, po zmianę odzieży – opowiada Piotr Kucharski. - Jestem do przesady pedantem, jeśli chodzi o ubrania startowe. Zawsze pamiętam, by w buty włożyć prawidła, kiedy ich nie używam. Mój strój startowy jest  idealnie wyprasowany i tylko czeka, kiedy go założę. Porządek daje mi poczucie spokoju oraz pewność, że wszystko jest na swoim miejscu – dodaje z uśmiechem.

Najgorszym rytuałem podczas startu jest dla niego przypinanie numeru.

- Zawsze jak zakładam koszulkę, to zrywam go i potem muszę chodzić i szukać kogoś, kto mi pomoże ponownie umieścić numer na swoim miejscu - mówi.

Przed samym starem Piotr stara się skupić na technicznym aspekcie biegu, by zaprezentować się jak najlepiej.

 

Tata – trener

 

Pasję do aktywności fizycznej Piotr Kucharski pragnie przekazać swoim dzieciom. Aktualnie jego córka i syn pływają w grupie woprowskiej.

- Wiem, że mój syn skupi się bardziej na trenowaniu pływania, już teraz widać, że ma do tego większe predyspozycje. Lekkoatletyczny potencjał widzę w córce, która próbowała skoku w dal i startowała ze mną podczas zawodów w Grodzisku – opowiada Piotr Kucharski. - Chciałbym być wzorem dla moich dzieci, by kiedyś były lepsze ode mnie. Jednak niekoniecznie muszą biegać. Ważne, by miały zacięcie do sportu i chęci do trenowania. W dzisiejszych czasach kiedy dzieciaki, zamiast biegać po podwórku, siedzą przed ekranem komputera ciężko jest zachęcić je do uprawiania sportu. Jednak mimo to jestem zwolennikiem wychowania przez aktywność fizyczną. Po pierwsze, dziecko musi gdzieś spożytkować całą posiadaną energię, a po drugie sprawny fizycznie człowiek jest mniej narażony na zachorowania w późniejszym wieku.


(fot. arch. prywatne) 

 

„Będę biegał póki starczy mi sił”

Bieganie jest „bezterminową” pasją Piotra. Pytany o koniec kariery odpowiada pewnie, że będzie biegał, póki starczy mu sił.

-Wiadomo, że ryzykuję rozległym zawałem na treningu, a z roku na roku forma będzie spadała – mówi z uśmiechem Piotr Kucharski. - Jednak będę trenował, dopóki będę mógł chodzić. Aktywność fizyczna sprawia mi wielką frajdę. Poza tym w bieganiu apetyt rośnie w miarę jedzenia. Kiedy teraz jestem w bardzo dobrej formie i udaje mi się osiągać tak dobre czasy na zawodach, to po prostu chcę więcej.

Jak oceniasz artykuł? Głosów: 1

  • 1
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    ZASKAKUJĄCY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY
  • 0
    WKURZAJĄCY
  • 0
    BRAK SŁÓW

0Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

Artykuł załadowany: 0.2158 sekundy