(fot. archiwum prywatne )

Od trzech lat chodzi o kulach. Każdy krok to wyczyn. Jakub Fangrat marzy o tym, by zagrać z kolegami w piłkę. – Nie mogę patrzeć, jak moje dziecko cierpi – mówi mama 12-latka. I prosi o pomoc w zbiórce pieniędzy na operację syna. Potrzeba prawie 250 tys. złotych.

– Pierwszy rok życia Kubusia upłynął nam pod znakiem nieograniczonej miłości i szczęścia. Nic nie zapowiadało problemów, które miały nas spotkać – mówi Aneta Fangrat, mama Jakuba.

Wadę wypatrzyła babcia. To ona zauważyła, że lewa kość piszczelowa wnuka jest wygięta. Podczas kolejnych wizyt słyszeli od lekarzy, że to płaskostopie. Niby dlatego noga się tak układa.

Diagnozę postawili medycy z Centrum Zdrowia Matki Polki. Okazało się, że to wrodzony staw rzekomy lewej piszczeli. Z ewentualnymi zabiegami lekarze radzili poczekać aż Kuba skończy przynajmniej 4 lata.

– Nie udało nam się wytrwać do tego czasu. Syn miał prawie 2,5 roku. Obudził się z popołudniowej drzemki i nie stanął na nogi. Pokazywał, że go boli – wspomina pani Aneta. - Okazało się, że pękła kość strzałkowa. Trafiliśmy do szpitala CZMP i tam lekarze zdecydowali, że aby nic się nie stało z kością piszczelową wprowadzą do niej pręt TEN, taki cienki drut.

Po operacji chłopiec nie chodził przez dwa miesiące. Później stanął na nogi, zaczął biegać. Wydawało się, że nie ma już żadnych ograniczeń. W wieku 4 lat przeszedł kolejną operację. Tym razem trzeba było wprowadzić dwa pręty, by kość była w miarę stabilna.

Cztery lata temu lekarz zdecydował, że pręty trzeba wyjąć.

Pamiętam to jak dziś, w lutym 2017 roku zadzwonili ze szkoły, że Kuba szedł i upadł. Kość się nadłamała. Od tego momentu trwa nasza walka - mówi Aneta Fangrat

Byli u przeróżnych lekarzy. Proponowano im naświetlania, zabiegi. Jeździli codziennie do Łodzi na rehabilitację. Na niewiele to się zdało. 

Jakub przeszedł dwie kolejne operacje. Nogę wzmacniano prętem, a do tego wszczepiano komórki macierzyste pobierane z talerza biodrowego.

– Na początku tkanki się zrastały. Było to widać na zdjęciach rentgenowskich. Prześwity się zasklepiały. Wydawało nam się, że idzie ku dobremu – przyznaje pani Aneta.

W ubiegłym roku kość znów zaczęła się coraz bardziej wyginać. Efekty poprzednich zabiegów topniały w oczach. Lekarze zaproponowali, że założą Kubie aparat Ilizarowa. Celem miało być wyprostowanie kości.

– Po pół roku w aparacie, patrzeniu na nogę z wbitymi w nią śrubami, kość byłaby prosta. Nikt nie potrafił nam odpowiedzieć jednak, co ze stawem. Czy zacznie się zrastać – wyjaśnia mama Kuby. – Zaczęłam szukać innych możliwości. I znalazłam. Jedyną nadzieję daje nam doktor Paley, który specjalizuje się w przypadkach takich, jak nasz. Operacja mogłaby się odbyć w Warszawie.

Sfinansowanie zabiegu jest jednak ponad możliwości rodziny. Koszt operacji to prawie 250 tys. złotych. – Koszty są ogromne, ale za wszelką cenę chcielibyśmy zakończyć tę długą walkę i zwrócić synowi normalność, możliwość korzystania z młodości w nieograniczony sposób.

Rodzina prosi o każde, choćby najmniejsze wsparcie. Zbiórka na operację prowadzona jest na portalu siepomaga.pl.

Kuba w sierpniu skończy 12 lat. Lubi malować i grać na komputerze. – Od dzieciństwa pasjonuje się dinozaurami – wylicza mama. – Jest bardzo silny, stara się być samodzielny. Potrafi zjednywać sobie ludzi.

 

Jak oceniasz artykuł? Głosów: 0

  • 0
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    ZASKAKUJĄCY
  • 0
    PRZYDATNY
  • 0
    OBOJĘTNY
  • 0
    NIEPRZYDATNY
  • 0
    WKURZAJĄCY
  • 0
    BRAK SŁÓW

0Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

Artykuł załadowany: 0.3186 sekundy