Wioleta Sandra Górzyńska walczy z nowotworem, podwójnie, z powodu swoich córek i pamięć młodo zmarłej mamy.

Wioleta Sandra Górzyńska walczy z nowotworem, podwójnie, z powodu swoich córek i pamięć młodo zmarłej mamy. (fot. arch. pryw.)

Wioleta, gdy jej córeczki miały komunie już wiedziała o diagnozie. Wtedy im jeszcze nie powiedziała. 33-latka walczy z nowotworem piersi. Wie, jak to jest stracić mamę. Miała 6,5 lat, gdy jej mama zmarła na nowotwór jajnika. W walce Wioletę wsparły koleżanki, które rozkręcają akcję zbiórki na leczenie.

– Przez długi czas o mojej chorobie wiedzieli tylko współpracownicy i najbliższa rodzina. Zakładałam perukę, uśmiechałam się i pokonywałam kolejne trudności z wiarą, że będzie lepiej. Jednak choroba całkowicie wywróciła moje życie rodzinne i zawodowe. Przed diagnozą byłam zatrudniona w magazynie jednego z dużych sklepów wielobranżowych, jednak ze względu na skutki choroby byłam zmuszona przejść na zasiłek rehabilitacyjny - Wioleta Sandra Górzyńska napisała na profilu zrzutka.pl.

Wioleta, chociaż wielu znajomych mówi na nią Sandra, Górzyńska wychowała się w Zagórzu pod Rawą Mazowiecką.


– Po chemii nie miałam wymiotów. Natomiast moja mama często wymiotowała. Podawanie wiaderka to jeden z nielicznych wspomnień o mamie. I ten moment, gdy tata zadzwonił ze szpitala do starszej siostry, że musimy przyjechać do szpitala. Odeszła w wieku 47 lat – wspomina.


W lipcu ubiegłego roku Wioleta wyczuła guz w prawej piersi. Do zaprzyjaźnionej ginekolożki zadzwoniła dopiero po tygodniu.


– Myślałam, że mi przejdzie, że ból pod pachą to od pracy. Pracowałam wtedy w chłodni i dźwigałam ciężkie rzeczy. Sądziłam, że się nadwyrężyłam – wspomina.

Lekarka zaleciła jej natychmiastową wizytę u radiologa w Skierniewicach. Ten pokierował dalej do Warszawy na biopsję.


– Na komunię bliźniaczek miałam wyniki biopsji. Nowotwór złośliwy. Wtedy jeszcze nie powiedziałam im, nie chciałam martwić – mówi.


Dla niej informacja o nowotworze była ciosem podwójnym. Odtworzyły się sceny z dzieciństwa. Najbardziej obawiała się o dzieci.


– Pojawił się strach – wyznaje.


We wrześniu 2020 r. lekarze z Centrum Onkologicznego na warszawskim Ursynowie zdecydowali, że przed operacją otrzyma chemię.


– Cztery czerwone i 12 białych, jak się mówi potocznie. Ciężko ją znosiłam. Po pierwszej czerwonej straciłam włosy, po drugiej białej - brwi i rzęsy. Zaczęły odpadać paznokcie. Do tego osłabienie i kłopoty z pamięcią – opowiada.


Przed operacją (mastektomią) guz miał 6,5 cm wielkości. A po niej przeszła kolejną chemioterapię, przeciw mutacjom ze względu na obciążenie genetyczne. Dalej walczy, czeka na usunięcie drugiej piersi i na odpowiedź, czy dostała się na leczenie nowym specyfikiem, tzw. chemioterapię testową. Już wcześniej lekarze stwierdzili w lewej piersi niepokojące zmiany.

Znajomi doradzili jej, żeby zrobiła profil na zrzutce i zaczęła zbierać na leczenie. Koszty wyjazdów są spore, a do tego dojdzie rehabilitacja. Teraz nie może pracować. Gdy opublikowała informacje o  jej chorobie dowiedziało się wiele osób.


– Odezwały się koleżanki z gimnazjum. Chodziłam do szkoły na Sójczym (część Rawy Mazowieckiej). Zaskoczyły mnie, okazały ogromne wsparcie. To takie ważne w tym momencie – mówi.


Wiernych wychodzących (17.10) z kościoła p.w. Chrystusa Króla Wszechświata w Rawie Mazowieckiej zaskoczył widok stoisko z ciastami, owocami, zabawkami. Koleżanki zorganizowały kiermasz. Dlaczego okazały tyle serca?


– Dopóki ciężka choroba nie dotknie nikogo bliskiego, to żyje się w błogiej nieświadomości. Dopiero gdy uderzy w kogoś z naszego otoczenia, to jesteśmy poruszeni. Wieść o Sandrze dotknęła nas w serduchu – mówi Magdalena Michalska i poruszona dodaje: – To jest nasza koleżanka, pamiętamy jej dzieciństwo. Mamy też dzieci w podobnym wieku. Jesteśmy matkami, nie chcemy, aby jej dzieci przeżywały to, co Sandra. Dlatego powtórzymy akcję w 21 listopada przy tzw. małym kościółku w Rawie, od godz. 8.30 do 14. Towarzystwo z gimnazjum piecze ciasta. Organizujemy balony z helem. Pewnie nie zabraknie pluszaków i książek. Dla wspomagających nas, wielkie serducho.

Włodzimierz Szczepański

Włodzimierz Szczepański

napisz maila ‹
ostatnie aktualności ‹

Jak oceniasz ten artykuł?

Głosów: 47

  • 40
    BARDZO PRZYDATNY
    BARDZO PRZYDATNY
  • 0
    ZASKAKUJĄCY
    ZASKAKUJĄCY
  • 1
    PRZYDATNY
    PRZYDATNY
  • 3
    OBOJĘTNY
    OBOJĘTNY
  • 1
    NIEPRZYDATNY
    NIEPRZYDATNY
  • 1
    WKURZAJĄCY
    WKURZAJĄCY
  • 1
    BRAK SŁÓW
    BRAK SŁÓW

0Komentarze

dodaj komentarze

Portal eglos.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wpisu. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe lub naruszające prawo będą usuwane. Zapraszamy zainteresowanych do merytorycznej dyskusji na powyższy temat.

Treść niezgodna z regulaminem została usunięta. System wykrył link w treści i komentarz zostanie dodany po weryfikacji.
Aby dodać komentarz musisz podać wynik
    Nie ma jeszcze komentarzy...
tel. 603 755 223 lub napisz kontakt@glossk.pl

KUP eGŁOS

Rawa Mazowiecka

Ponad 800 mieszkańców powiatu rawskiego w...

„Reymont” na zdalne. Nie wszyscy zatańczą...

10 mln zł na rewitalizację. Na jakie remonty...

Bartosz przyszedł na świat 18 minut po północy...

NOWE OKOLICZNOŚCI! Potrąciła nastolatkę...

Piesza potrącona na oznakowanym przejściu...

Słabej jakości powietrze! Tymczasem to nie jest...

Poszła na spacer nad zalew. Została ugryziona

Serwisanci z Rawy wzięli udział w Familiadzie

eOGŁOSZENIA

Już teraz możesz dodać ogłoszenie w cenie tylko 1,00 zł za tydzień - POZNAJ NOWE OGŁOSZENIA