Sochowa Zagroda zrodziła się z pasji, teraz powstała fundacja

10 czerwca 2020

Zdzisław Socha, właściciel Sochowej Zagrody w gminie Cielądz mówi, że u niego świat zatrzymał się sto lat temu. W stodole i garażu zgromadził kolekcję starych mebli, obrazów, monideł, strojów i innych rzeczy, które służyły ludziom na co dzień. Pasję ma od dawna, jednak kiedy w 2012 roku rzucił palenie i rozpoczął swoją przygodę z rowerem, po wojażach po okolicy znalazł się w Lipcach Reymontowskich.

Tam spotkał właściciela prywatnego muzeum, jego bratnią duszę, poczuł wtedy, że musi zrobić to samo. Jak pomyślał, tak zrobił.

Uwielbia to miejsce, podgląda też inne. Nagrywa muzykę ludową w wykonaniu kolegów a nawet organizuje u siebie ludowe potańcówki i warsztaty nauki gry na instrumentach.

Pani Zdzisław uwielbia ten swój muzealny świat, chętnie się nim dzieli. Zaprasza wycieczki. Ponad tysiąc osób odwiedza go rocznie.

Jest co podziwiać. Jest częstym gościem targu staroci w Spale. Pierwszymi zdobyczami muzeum były stare meble, pamiętają miejscowe dwory, toaletki dawne elegantki.

To muzeum wsi rawsko- opoczyńskiej. Pan Zdzisław zbiera przedmioty związane z tym terenem, pracą rolnika, najstarsza jest kłódka rzemieślnicza od kowala z wielkim kluczem z XVII wieku.

Zdzisław Socha utworzył nawet fundację Żywa Tradycja. Celem fundacji jest zachowanie tradycji naszych dziadków i kultywowanie pamięci dawnych czasów.

W jego zbiorach: kufry, w których upychany był posag dla panien młodych, kołyski, łóżka, monidła. Są stare zdjęcia ślubne, szafa podworska, kredens, który przyjechał z okolic Drzewicy.

W jednym z pomieszczeń stodoły są też instrumenty muzyczne, które nadal są wykorzystywane podczas imprez ludowych. W zbiorach bęben, na którym grał muzyk z Kapeli Rawianie, instrument powstał w latach 20. zeszłego wieku w Pukininie.

Są także ręcznie haftowane koszule i duże lustra, które były w każdym domu.

Są damskie i męskie stroje. Co ciekawe niewielkich rozmiarów. Ludzie wtedy byli dużo niżsi niż teraz i znacznie szczuplejsi.

Dlatego ubrania wyglądają na dziecięce, mają ponad sto lat. Są niewiele zniszczone, haftowane, dziergane i szyte ręcznie.


do góry strony